Pokazywajka
efektów zgubnego spuszczania Kłobooka
ze smyczy na piątkowych
spacerach po okolicznych Internetach.
Przychodzi
taki dzień
w roku, że
niemal każdego
z nas dopada wspomniana w tytule przypadłość.
Czarny Piątek,
Black Friday, Czarny Weekend, Czarny Tydzień,
promocja, wyprzedaż,
okazja .... czarny, czarny, czarny, balck, black, bla... bla...bla...
W takich chwilach aż
trudno nie czarno-widzieć.
Zwłaszcza,
że
te szeroko reklamowane akcje często
nie są
tak opłacalne,
jak chcieliby nam to przedstawić
sprzedawcy wszelkiej maści
i rozmiaru.
Niemniej
całe
to szaleństwo
ma też
swoje pozytywne strony. Mianowicie jeśli
nie damy się
ponieść
i spokojnie, z rozwagą
poszukamy, możemy
się
mile zaskoczyć
cenami niektórych produktów. Kłobook
jak widać
na załączonym
wyżej
obrazku też
gorszy nie był. Dzielnie wyniuchał
naprawdę
opłacalne
promocje i niezrażony
nieśmiałymi
protestami, mojego dawno już
zgnębionego
poczucia oszczędności,
szastnął
kasą
i stacjonarnie i internetowo.
